Przejdź do treści

Blog

DDoS: co to jest ?

Ataki DDoS na polskich operatorów: mechanizm, przykłady (Netus, 260 Gb/s), pięć powodów trudności obrony i dlaczego klient odczuwa je jako „brak internetu”.

EUROLAN Wszystkie wpisy

DDoS: co to jest, dlaczego tak trudno mu się przeciwstawić i dlaczego nagle znika Twój internet?

Od kilku miesięcy coraz więcej polskich operatorów internetowych prosi klientów o cierpliwość, tłumacząc: „jesteśmy atakowani”. Efekt? Zwykły użytkownik nie może otworzyć strony, obejrzeć filmu ani zalogować się do banku — nie dlatego, że padło łącze, tylko dlatego, że ktoś zasypuje sieć śmieciami. Jak w rzeczywistości działa atak DDoS, dlaczego jest taki trudny do odparowania i dlaczego to właśnie my odczuwamy brak internetu najsilniej?

Czym tak naprawdę jest atak DDoS?

Nazwa brzmi technicznie, ale idea jest bardzo prosta. Atak DDoS (ang. Distributed Denial of Service — rozproszzone uniemożliwienie dostępu) nie próbuje się włamać do systemu. Próbuje go zatkować.

Wyobraź sobie mały sklepik, do którego codziennie wchodzi kilkunastu klientów. Pewnego poranku wchodzi go tysiąc i wszyscy stoją w bramie, kręcą się między półkami i nie wychodzą. Nikt nic nie kradnie — po prostu nikt już nie może zrobić zakupów. Tak działa DDoS: to ogromna liczba bezużytecznych zapytań i pakietów danych nadsyłanych z tak wielu różnych adresów, że strona www, poczta albo cała siecie operatora zwalnia i przestaje odpowiadać.

Kluczowe jest słowo „rozproszony”. Ruch napływa z tysięcy, a nawet milionów źródeł — ukręconych urządzeń, skompromitowanych routerów, tanich botów — więc nie ma jednej „głowy”, którą można by po prostu zablokować. Co więcej, według raportu firmy Netscout w 2025 roku ponad połowa ataków DDoS miała charakter wielowektorowy : atakujący jednocześnie uderzali w pasmo, liczne połączenia i aplikacje ofiary — z kilku stron naraz.

Gdzie uderza fala?

Mali i średni operatorzy nie są budowani pod taką pogodę — i właśnie dlatego celuje się w nich. Pod koniec lipca Netus, regionalny operator z Małopolski, przyznał klientom, że skala ataku była bezprecedensowa: ruch osiągał około 260 gigabitów na sekundę i ponad 80 milionów pakietów na sekundę. Dla światowego technologicznego giganta byłby to ulewny deszcz. Dla operatora regionalnego to tsunami, które po prostu przerasta jego przepustowość i urządzenia.

Do tego atakujący nie stają w miejscu. Cyberprzestępcy ciągle zmieniają wektor uderzenia, a obrońca musi gonić zmianę w czasie rzeczywistym — analizować ruch, dokładać nowe filtry, przebudowywać konfiguracje sieci pod ostrzałem.

Dlaczego atak DDoS jest taki trudny do odparowania?

Pięć powodów wyjaśnia tę nierówną walkę:

  1. Atak musi być tylko odrobinę większy niż obrona. Nie musi być gigantyczny w skali świata — wystarczy, że przekroczy możliwości sieci ofiary. 260 Gb/s to dla globalnego operatora mrówka, a dla lokalnego — katastrofa.
  2. Nie ma jednego źródła do zablokowania. Technicznie rzecz biorąc, ruch „atakowy” wygląda często jak zwykły ruch. Filtrując śmieci, trzeba wciąż przepuszczać prawdziwych klientów.
  3. Atak jest tani, obrona jest droga. Usługi DDoS „na żądanie” kosztują grosze, a obrońca musi stale opłacać filtry, centra czyszczenia ruchu i poszerzanie sieci — 24 godziny na dobę, latami.
  4. Logika okupu robi najwięszą krzywdę. W falie ataków w Polsce pojawiały się żądania okupu — tak zwany ransom DDoS (RDoS). Sprawcy najpierw pokazują siłę krótkim atakiem demonstracyjnym, a potem żądają zapłaty. Suma bywa skromna — w jednym z głośnych przypadków około 32 tys. zł — przy ogromnych kosztach postoju, więc małe firmy płacą. A płacąc nie mają gwarancji, że ataki ustaną; ofiary bywają atakowane ponownie.
  5. Trudno udowodnić, kto stoi za atakiem. Infrastruktura stojąca za niedawnymi atakami biegła przez serwery w różnych zakątkach świata (m.in. w Azji), a niekoniecznie tam, gdzie siedział zleceniodawca. W Polsce utrudnianie pracy systemu komputerowego jest przestępstwem (art. 268a Kodeksu karnego — kara do 3 lat więzienia, a przy poważnej szkodzie majątkowej nawet do 5 lat), ale jednoznaczne ustalenie sprawcy jest niezwykle trudne, a odstraszające — jeszcze trudniejsze.

Dlaczego to właśnie Ty czujesz brak internetu?

Bo gdy DDoS trafia w operatora, nie usuwa on jedynie strony internetowej. Wypełnia magistrale i urządzenia rdzeniowe , przez które przechodzi wszystko: strony www, poczta, połączenia VoIP, aktualizacje dekoderów, logowanie do banku.

W praktyce oznacza to dla użytkownika dokładnie to samo co „wyłączony internet” — tylko że przez przepelnienie, nie przez przerwanie połączenia:

  • strony się nie otwierają albo kręcą się w nieskończoność — trasa do reszty sieci jest zapchana śmieciami;
  • streamowanie buforuje, rozmowy wideo się zacinają, gry się opóźniają — nawet Twój prawdziwy ruch jest odcinany od przepustowości;
  • poczta i logowanie przestają działać , bo serwery mailowe i uwierzytelniające są przygniecione falą.

A ponieważ atak może trwać dniami, a operator w międzyczasie musi przestawiać filtry w biegu, użytkownik często widzi to jako serie utrudnień : czasem idzie, czasem nie — i co pewien czas operator musi napisać: „pracujemy, ale nadal jesteśmy atakowani”.

Dlaczego to właśnie lokalni operatorzy?

Polska ma jeden z najbardziej rozproszonych rynków ISP w Europie: dziesiątki małych, niezależnych operatorów rywalizują z dużymi grupami telekomunikacyjnymi ceną, jakością i elastycznością wobec lokalnej społeczności. Ofiary i eksperci zwracają uwagę, że mali operatorzy są atakowani głównie z powodów okazjonalnych , nie strategicznych: ktoś chce okupu, ktoś chce, by konkurent zniknął w krytycznym momencie, ktoś działa z pobudek ideologicznych (hacktywizm), a ktoś po prostu testuje tani, dostępny wszędzie narzędzie ataku. Bywa też, że DDoS pełni rolę zasłony dymnej , podczas gdy atakujący gdzie indziej kradnie hasła albo dane.

Jak to ujął jeden z prezesów: „is fecit, cui prodest” — zrobił to ten, komu to na rękę. Jeśli lokalni operatorzy zaczną odchodzić jeden po drugim, konkurencja na rynku osłabnie — a ceny wzrosną, a wybór zmaleje.

Zapiszmy

Atak DDoS działa, ponieważ zmienia wysiłek na przepustowość : atakujący za ułamek kosztu rzuca falę szumu, a obrońca musi stale utrzymywać tamę wystarczająco mocną, żeby ją zatrzymać. Regionalni operatorzy mają najcieńsze mury i najmniej zasobów w całym łańcuchu — i to jest dokładnie w tym momencie, gdy ich mury się ugina, płacisz Ty: zaciętym filmem wieczorem, utrudnioną skrzynką mailową i nie działającym logowaniem.

Źródło: Artykuł został przygotowany na podstawie materiału: Marek Jaślan, „Kto i dlaczego nęka lokalnych operatorów atakiem DDoS?”, TELKO.in, 31 sierpnia 2026 r. , https://www.telko.in/kto-i-dlaczego-neka-lokalnych-operatorow-atakiem-ddos (statystyki cytowane w tekście, np. z raportu Netscout za 2025 r., podane są za źródłowym artykułem).

Masz pytania?

Skontaktuj się z Nami!

EUROLAN Sp. z o.o., ul. Gałczyńskiego 5, 43-300 Bielsko-Biała · +48 (33) 488-50-00

🤟